Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Compass 1 - relacja z rozgrywki
Autor Wiadomość
TomEn
Kadet


Dołączył: 05 Lip 2019
Posty: 9
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 08 Lip, 2019   Compass 1 - relacja z rozgrywki

Poniżej przedstawiam opis rozgrywki, jaka miała miejsce 17.02.2019 na serwerze “Planszowego Gry Wojenne” komunikatora Discord. Graliśmy w grę “Desert Rats 1940-42” wydawnictwa Taktyka i Strategia, rozgrywając scenariusz “Compass 1”. Mi przypadła rola generała Mario Berti, dowódcy włoskiej 10 armii, zaś w rolę Richarda O'Connora, dowódcy Western Desert Force, wcielił się kolega Zdrojek.

„Desert Rats 1940-42” jest czymś nietypowym jak na najstarszy chyba polski system gier wojennych, jakim są „Wielkie Bitwy 1939-1945”. W odróżnieniu od większości tych gier, przeważają tu niewielkie scenariusze, toczone często siłami jednego czy dwóch korpusów, przez co na planszy jest czasem tylko kilkanaście żetonów. Teren pustynny sprawia, że gracze mają dużo większą swobodę manewru. Scenariusze są też często krótkie, do rozegrania w pół godziny – godzinę. Nam rozgrywka w ten konkretny scenariusz zajęła ok. półtorej godziny na co jednak miało wpływ spowolnienie związane z korzystaniem z komunikatora – gdybyśmy grali normalnie, to rozgrywka zapewne zajęłaby połowę tego.

Dowodząc Włochami, wiedziałem, że jestem w trudnej sytuacji – choć przyznam, że lubię grać stroną, która ma pod górkę. Może dlatego, że właśnie wtedy zwycięstwa, choć rzadkie i trudno osiągalne, cieszą najbardziej? Postanowiłem prowadzić maksymalnie opóźniające działania, licząc, że przez cztery etapy (czas trwania pierwszego scenariusza) uda mi się spowolnić działania jednostek brytyjskich. Spore nadzieje pokładałem w grupie szybkiej Malettiego, która mogła teoretycznie sporo tu zdziałać. Przy niskiej mobilności większości jednostek włoskich, podstawą musiała być statyczna obrona, wsparta o umocnienia polowe – a to nie wróżyło niczego dobrego.

W pierwszym etapie główne uderzenie sił brytyjskich spadło na jednostki Malettiego, których prawe skrzydło osłaniała 2 Dywizja Libijska. Choć pozycje włoskie wydawały się względnie stabilne, Anglicy wykonali głęboki rajd na tyły przy pomocy batalionu czołgów rozpoznawczych, które wywołały chaos i sprawiły, że gdy uderzyły główne siły, wyposażone w czołgi Matilda i Cruiser, obrońcy stracili głowy i zamiast się bronić, często poddawali się niemal bez walki, przekonani, iż zostali całkowicie otoczeni. W ten sposób zniszczeniu uległa grupa Malettiego – jedyna większa jednostka szybka armia włoskiej na tym odcinku. We względnym porządku i stawiając opór nacierającym Nowozelandczykom z 4 Dywizji Piechoty, wycofywała się natomiast, ku mojemu zaskoczeniu zresztą, 2 Dywizja Libijska. Jej dowódca, generał Armando Pescatori, wykazał się zimną krwią i sporym talentem, nie dopuszczając do rozbicia jednostki i zadając dodatkowo nacierającym pewne straty.

Wzdłuż morza atak wykonała grupa Selby. Broniąca się pod Maktilą 1 Dywizja Libijska generała Sibellego uległa atakom z lądu, powietrza i z morza (ostrzał monitorów HMS Terror i HMS Aphis) i rozpoczęła odwrót w kierunku Sibi Barani, nie dając się jednak rozbić, co godne jest podkreślenia – zwykle to właśnie te dywizje są niszczone lub co najmniej dezorganizowane jako pierwsze. W efekcie, już pierwszego dnia walk została zrolowana główna linia oporu wojsk włoskich na linii Nibeiwa-Maktila, a Brytyjczycy mieli otwartą drogę do dalszych uderzeń. Dowództwo korpusu libijskiego, stacjonujące w Sidi Barani, wysłało ostatni posiadany odwód w postaci 2 Pułku Pancernego, aby osłaniał drogę łączącą miasto z Bug Bug i Sollum, którędy wiodła jedyna linia zaopatrzeniowa dla wojsk Korpusu Libijskiego. Prośba o wsparcie nie została zupełnie odrzucona, ale wysłana z Sollum 2 Dywizja Czarnych Koszul nie mogła dotrzeć na miejsce szybciej niż w 3-4 dni.

Oczywiście, Anglicy nie zamierzali dać Włochom tego czasu. Czołgi 7 Royal Tanks Regiment uderzyły na włoski pułk pancerny i rozbiły go dokumentnie, wykazując wyższość brytyjskich Matild i Crusaderów nad włoskimi M11/39 i tankietkami L3. Uderzenie to okazało się brzemienne w skutki, gdyż odcięło resztę sił Korpusu Libijskiego od pozostałych jednostek 10 Armii Włoskiej oraz, co także ważne, od zaopatrzenia. Od tej pory oba moje korpusy zmuszone były walczyć niezależnie od siebie. Nowozelandczykom z 4 Dywizji Piechoty udało się zepchnąć obie dywizje libijskie do Sidi Barani, gdzie wzmocniły garnizon złożony z 4 Dywizji Czarnych Koszul. Pozostawała nadzieja, że tu przynajmniej uda się związać pewne siły alianckie.

Niestety, utrata wszystkich jednostek szybkich sprawiła, że Włosi już drugiego dnia stracili w zasadzie jakąkolwiek szansę na odzyskanie inicjatywy. Podczas gdy Nowozelandczycy i jednostki grupy Selby blokowały Sidi Barani, spychając tam pozostałe oddziały włoskiej, czołgi 7 Dywizji Pancernej już jechały na zachód, w kierunku Sofafi i Bug Bug. Idąca z odsieczą 2 Dywizja Czarnych Koszul otrzymała rozkaz przerwania marszu i umocnienia się w rejonie Sollum, co było jedynym sensownym rozwiązaniem – w otwartym terenie zostałaby bez trudu rozjechana przez brytyjskich czołgistów.

W trzecim etapie Brytyjczycy uderzyli z marszu na Sofafi i Bug Bug. 4 Brygada Pancerna wypchnęła z Sofafi włoski 142 Pułk Piechoty, który unikając raczej walki wycofał się na zachód, oddając Anglikom kontrolę nad tym ważnym skrzyżowaniem szlaków. Pierwszym chyba natomiast w całej tej bitwie sukcesem włoskim było odrzucenie uderzenia na Bug Bug. Umocniona na dobrze przygotowanych pozycjach obronnych 63 Dywizja Piechoty zdołała odeprzeć brytyjski atak, pokazując że blitzkrieg made in England da się jednak zatrzymać.

Chwilowe niepowodzenie pod Bug Bug nie zmieniło jednak ogólnej sytuacji. Pod Sidi Barani Anglicy spychali obrońców włoskich w kierunku morza, zadając im spore straty. Włochom powoli dawały się we znaki brak w zaopatrzeniu, już wcześniej nie dostarczanym nazbyt regularnie.

Ostatni etap pierwszej fazy rozgrywki przyniósł Anglikom sukces. Ściągnięte pod Bug Bug jednostki piechoty oraz zaangażowanie sił morskich sprawiło, że Włosi nie wytrzymali impetu uderzenia i zostali zmuszeni do opuszczenia swoich pozycji. Ostatecznie 63 Dywizja Piechoty wycofała się aż do Sollum. Kolejne szturmy na Sidi Barani nie przyniosły Anglikom równie efektownego sukcesu, ale straty obrońców rosły zauważalnie, zaś braki w zaopatrzeniu dokładały jeszcze swoje.

Po czterech etapach Włosi stracili 2 pułki pancerne, pułk zmotoryzowany, pułk piechoty i jedną dywizję kolonialną, a dwa pułki piechoty były osłabione. Wojska brytyjskie miały jeden osłabiony pułk piechoty i jeden osłabiony pułk zmotoryzowany.

Co tu kryć, jest to ciężki scenariusz dla Włochów, zmusza on dowodzącego nimi gracza do liczenia na spore szczęście. Jedyną szansą na jakieś powodzenie wydaje się granie aktywne i nadzieja, że najlepsze jednostki nie ulegną zniszczeniu na samym początku rozgrywki – co mnie niestety akurat właśnie spotkało. Odnotować natomiast muszę, że mimo bardzo niskiego progu dezorganizacji jednostek włoskich, wynoszącego zaledwie 6, Włosi zdali wszystkie testy na dezorganizację w trakcie rozgrywki.
_________________
https://discord.gg/tJtXNCb - mój kanał przeznaczony do rozgrywek w wojenne planszówki
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.02 sekundy. Zapytań do SQL: 9