Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Wielkie bitwy, które zmieniły świat
Autor Wiadomość
Pyra
Porucznik



Dołączył: 21 Sie 2005
Posty: 977
Skąd: Pyra vel stary Murat
Wysłany: Pią 09 Gru, 2005   

dla mnie wszystkie bitwy I W.Ś były przełomowe ( rozwój techniki, nowe rozwiązania taktyczne itp. )
_________________
Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie.- Kazimierz Pawlak "Sami swoi"
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Pią 09 Gru, 2005   

Murat napisał/a:
dla mnie wszystkie bitwy I W.Ś były przełomowe ( rozwój techniki, nowe rozwiązania taktyczne itp. )


Właściwie każda bitwa w historii coś wnosiła do rozwoju sztuki wojennej. Myślę, że chodzi tu raczej nie o sposób walki, bo im bliżej współczesności tym bardziej się on zmieniał, ale o te bitwy, które najbardziej zaważyły o tym jaki świat jest dzisiaj.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Tomasz Kornaszewski
Plutonowy


Dołączył: 24 Sie 2005
Posty: 136
Skąd: Killearn, Stirlingshire
Wysłany: Pią 09 Gru, 2005   

Moje typy to:

Maraton + Salamina - za powstrzymanie ekspansji Perskiej i ochrone kolebki, wspolczesnej, europejskiej cywilizacji;

Pierwsze Poitiers, czyli Karol Mlot i Arabowie - powstrzymanie ich ekspansji i ochrona "rdzenia"Europy, jakim bylo panstwo Frankow;

Kalka - w konsekwencji zniszczenie panstw ruskich, a zwlaszcza zniszczenie ich kultury. To co powstaje pozniej to juz zupelnie co innego - Rosja to panstwo z "mongolskim" spojrzeniem na swiat;

Bitwa o Anglie - gdyby zakonczyla sie sukcesem Niemcow (zdobyciem) nioslaby niesamowicie wazkie dla rozwoju sytuacji konsekwencje. Chociazby praktycznie uniemozliwienie bombardowania Niemiec, Bardzo duze utrudnienie i zaopatrywaniu ZSRR droga polnocna, Praktycznie uniemozliwienie ladowania w Europie ze strony polnocnej, Bardzo powazne utrudnienie ladaowania w Afryce itd

No i byloby na tyle.

Nie uwazam za wazkie Stalingradu, Kurska. Niemcy po prostu nie mieli szans na pokonanie ZSRR gdy za nia stal przemysl i zasoby USA i Anglii. Wezmy chocby pod uwage taki szczegol jak dostawy aluminium z Anglii. Rosjanie po utracie Ukrainy praktycznie nie produkowali tego metalu. A chociazby glowice w silnikach T-34 byly aluminiowe. Gdy piszecie o potencjale ZSRR i wadze ich walk nie zapiminajcie, ze tam walczyl amerykanski i angielski sprzet. A ciezarowki? A surowce?

Bo w pewnym momencie potencjaly ludnosciowe byly rowne (Niemiec i ZSRR). Tylko, ze Niemcy musialy same produkowac sprzet, a Sowieci go dostawali.
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Wto 13 Gru, 2005   

Tomasz Kornaszewski napisał/a:
Moje typy to:

Maraton + Salamina - za powstrzymanie ekspansji Perskiej i ochrone kolebki, wspolczesnej, europejskiej cywilizacji;

Pierwsze Poitiers, czyli Karol Mlot i Arabowie - powstrzymanie ich ekspansji i ochrona "rdzenia"Europy, jakim bylo panstwo Frankow;

Kalka - w konsekwencji zniszczenie panstw ruskich, a zwlaszcza zniszczenie ich kultury. To co powstaje pozniej to juz zupelnie co innego - Rosja to panstwo z "mongolskim" spojrzeniem na swiat;

Bitwa o Anglie - gdyby zakonczyla sie sukcesem Niemcow (zdobyciem) nioslaby niesamowicie wazkie dla rozwoju sytuacji konsekwencje. Chociazby praktycznie uniemozliwienie bombardowania Niemiec, Bardzo duze utrudnienie i zaopatrywaniu ZSRR droga polnocna, Praktycznie uniemozliwienie ladowania w Europie ze strony polnocnej, Bardzo powazne utrudnienie ladaowania w Afryce itd

No i byloby na tyle.

Nie uwazam za wazkie Stalingradu, Kurska. Niemcy po prostu nie mieli szans na pokonanie ZSRR gdy za nia stal przemysl i zasoby USA i Anglii. Wezmy chocby pod uwage taki szczegol jak dostawy aluminium z Anglii. Rosjanie po utracie Ukrainy praktycznie nie produkowali tego metalu. A chociazby glowice w silnikach T-34 byly aluminiowe. Gdy piszecie o potencjale ZSRR i wadze ich walk nie zapiminajcie, ze tam walczyl amerykanski i angielski sprzet. A ciezarowki? A surowce?

Bo w pewnym momencie potencjaly ludnosciowe byly rowne (Niemiec i ZSRR). Tylko, ze Niemcy musialy same produkowac sprzet, a Sowieci go dostawali.


Jedna uwaga. Nie przecaniaj tak znowu potencjału ZSRR. Gdyby Hitler nie zmieniał co parę miesięcy strategicznych celów kampanii na wschodzie, to zdecydowało by lepsze dowodzenie i jakość sprzętu. Gdzieś to już mówiłem i powtórzę jeszcze raz. Bywały gorsze sytuacje zarówno w wojnach jak i w bitwach niż sytuacja Niemiec wobec ZSRR i te starcia były do wygrania. Wiem, że historycy często szukają prostych odpowiedzi na trudne pytania, ale to nie tędy droga. Stalina uratowało to, że w kilku momentach potrafił podjąć trafną decyzję, a co więcej posiłki znad Chińskiej granicy doszły na czas.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
MODEL
Szeregowy


Dołączył: 26 Sty 2006
Posty: 14
Wysłany: Sob 30 Wrz, 2006   

Proponuję następujący algorytm: Bitwa przełomowa to taka która przy odwróconym wyniku rzeczywiście zmieniłaby bieg historii.

Kanny nie są taką bitwą bo i tak Rzym wygrał wojnę więc gdyby Wygrał i to starcie to cała wojna trwałaby po prostu krócej.

Normandia to samo. Załóżmy że Niemcy zdołaliby zepchnąć do wody desant i wykończyć spadochroniarzy. Co by to zmieniło? Niewiele, albo Stalin wyzwoliłby Francję albo alinaci uderzyliby z południa. Wojna trwałąby dłużej, ale przy niezmienionym wyniku.

Ardeny j/w i praktycznie zdecydowana większość bitew na które padły głosy.

Za to na listę kwalifikują się starcia mało znane i niedoceniane:

Poitiers 732 gdyby Arabowie wtragnęli do Francji i dalej to chyba Polacy musieliby ich wypierać

Bitwa Jutlandzka 1916 gdyby Niemcy mieli Nelsona i ten zniszczył flotę brytyjską to Niemcy mogłyby wygrać I wojnę światową.
 
 
Gość

Wysłany: Nie 01 Paź, 2006   

Gaugamela - przypieczetowala kres Imperium Perskiego.
Poitiers - dyskusyjne - nawet jakby wygrali Arabowie, to za daleko na polnoc by nie polezli, bo za zimno :)
Waterloo - bez watpienia zadecydowala o losach Europy na dlugie lata, w wypadku zwyciestwa Napoleona niewykluczone, ze koalicja by sie rozpadla.
Kamikaze - wprawdzie nie bitwa, ale wydarzenie decydujace - kto wie jakby wygladal dzisiejszy swiat, gdyby Mongolowie podbili Japonie?
Gettysburg - pewnie tez bedzie dyskusyjny, ale w wypadku zwyciestwa Konfederatow - zwlaszcza bardziej zdecydowanego, typu np. Chancellorville - podzial USA na dwa panstwa stalby sie faktem.
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Wto 03 Paź, 2006   

Profes79 napisał/a:
Kamikaze - wprawdzie nie bitwa, ale wydarzenie decydujace - kto wie jakby wygladal dzisiejszy swiat, gdyby Mongolowie podbili Japonie?


Wiesz co, tutaj masz fajny tok myślenia, ale sama materia... No cóż, podbicie Japonii zmianiłoby samą Japonię i myślę, że nic więcej. Nie jestem specjalista od dalekiego wschodu, ale jesli się mylę, to niech mnie ktoś poprawi. A swoją drogą może Japończykom wyszłoby to na zdrowie :wink:
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Śro 04 Paź, 2006   

Nikt chyba jeszcze nie wspomniał o bitwie na Kanale La Manche w 1588? Gdyby Anglicy wtedy zebrali cięgi od Hiszpanów, mogłoby dojść do inwazji... poza tym flota angielska nie stałaby się tak szybko najsilniejszą marynarką na świecie, a bez najsilniejszej marynarki nie byłoby być może Imperium Brytyjskiego?
 
 
 
Gość

Wysłany: Czw 05 Paź, 2006   

Cytat:
No cóż, podbicie Japonii zmianiłoby samą Japonię i myślę, że nic więcej

Japonia jako mocarstwo w XX wieku namieszala sporo, a i wczesniej byla liczacym sie na dalekim wschodzie panstwem.
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Pią 06 Paź, 2006   

Profes79 napisał/a:
Cytat:
No cóż, podbicie Japonii zmianiłoby samą Japonię i myślę, że nic więcej

Japonia jako mocarstwo w XX wieku namieszala sporo, a i wczesniej byla liczacym sie na dalekim wschodzie panstwem.


No i? Sam podbój mongołów nie wyklucza stania się przez Japonię mocarstwem. Co najwyżej zmiany kulturowe.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Torm
Szeregowy


Dołączył: 30 Wrz 2006
Posty: 37
Wysłany: Wto 10 Paź, 2006   

Hm, oblężenie Tenochtitlant przez Korteza? Zniszczenie imperium Azteckiego, wyniszczenie w konsekwencji kilkudziesięciu milionów mieszkańców Jukatanu. Miał to ogromny wpływ na losy świata, przynajmniej świata indian, co do naszego, ogromne ilości złota spowodowały infalcje, chwilowy rozwój a następnie upadek gospodarki Europy, masowa emigrację do nowego świata, rozwój technologii wojennej, i doporowadziło do dominacji Europejczyków na całym globie.
Gdyby Montezuma kazał na początku utopić Hiszpanów w morzu, to zahamował by na dłuższy okres próby inwazji europejskiej, przecież Kortez był banitą, i popłynął na ląd nielegalnie, jego celem miała być baz na Jamajce, wysłano nawet za nim ekspedycję karną, która dołączyła do bandytów Korteza na widok ogromnych skarbów jakie tamci zdobyli.
Gdyby ta ekspedycja zastała trupy i zgliszcza statków, a na lądzie 300 tys. wojowników, to raczej nie zdecydowała by się na atak, Aztekowie mieli by czas na oswojenie się z technologią Europejską, pohandlowali by nieco, i mogli by w ciągu kilku pokoleń dostosowac się do poziomu europy.
Nawet jeśli w końcu by ulegli, to raczej tak jak np. indie, a nie zostali by totalnie eksterminowani, a Europa bez złota z nowego świata została by jednym z kilku ośrodków cywilizacyjnych świata.
Ostatnio zmieniony przez Torm Śro 11 Paź, 2006, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Wto 10 Paź, 2006   

Hm, a ja bym jeszcze ewentualnie dał tu Sedan 1870...

Rozumuję tak: Sedan :arrow: przełomowa bitwa w wojnie francusko-pruskiej :arrow: klęska Francuzów :arrow: zjednoczenie Niemiec :arrow: dwie wojny światowe wywołane przez zjednoczone Niemcy

Gdyby Francuzi wtedy nie przegrali wojny, to może nie doszłoby do zjednoczenia Niemiec (bo Francja by do niego nie dopuszczała) i niemiecka bestia nie opuściłaby dwukrotnie legowiska by siać zniszczenie...
 
 
 
Bergman
Kapitan



Dołączył: 22 Paź 2004
Posty: 1367
Skąd: Żory
Wysłany: Śro 11 Paź, 2006   

Niemcy były praktycznie zjednoczone już przed wojna 1870. Ale racja, w razie francuskiego zwycięstwa moze te Niemcy nie miałyby mozliwości wstapić na drogę imperialnej ekspansji, nie w głowie by im były kolonie itp.
_________________
- Jak się nazywasz przystojniaku?
- Borewicz
- A jak masz na imię?
- Porucznik
 
 
Grzegorz
Chor??y



Dołączył: 19 Maj 2006
Posty: 390
Skąd: Legnica
Wysłany: Śro 11 Paź, 2006   

Torm napisał/a:
Hm, oblężenie Tenochtitlant przez Korteza? Zniszczenie imperium Azteckiego, wyniszczenie w konsekwencji kilkudziesięciu milionów mieszkańców Jukatanu. Miał to ogromny wpływ na losy świata, przynajmniej świata indian, co do naszego, ogromne ilości złota spowodowały infalcje, chwilowy rozwój a następnie upadek gospodarki Europy, masowa emigrację do nowego świata, rozwój technologii wojennej, i doporowadziło do dominacji Europejczyków na całym globie.
Gdyby Montezuma kazał na początku utopić Hiszpanów w morzu, to zahamował by na dłuższy okres próby inwazji europejskiej, przecież Kortez był banitą, i popłynął na ląd nielegalnie, jego celem miała być baz na Jamajce, wysłano nawet za nim ekspedycję karną, która dołączyła do bandytów Korteza na widok ogromnych skarbów jakie tamci zdobyli.
Gdyby ta ekspedycja zastała trupy i zgliszcza statków, a na lądzie 300 tys. wojowników, to raczej nie zdecydowała by się na atak, Aztekowie mieli by czas na oswojenie się z technologią Europejską, pohandlowali by nieco, i mogli by w ciągu kilku pokoleń dostosowac się do poziomu europy.
Nawet jeśli w końcu by ulegli, to raczej tak jak np. indie, a nie zostali by totalnie eksterminowani, a Europa bez złota z nowego świata została by jednym z kilku ośrodków cywilizacyjnych świata.

Czerwono* skorzy podzielili by raczej los swoich braci z polnocy, oni tez sie asymilowali zdobywali bron uzalezniali sie od "łysky" (spolszczylem). Jednak polityka krajow kolonialnych czy tak jak w przypadku USA autonomicznych panst doprowadzila by takze na poludniu do systematycznego zabierania niezaleznosci "Tubylcow"






*Glupotom jes dlamnie nazywanie ludow Ameryk Indianami, sami mieszkancy Indii nazywaja sie Hindusami :)
_________________
To ja i moj MP40
 
 
 
Torm
Szeregowy


Dołączył: 30 Wrz 2006
Posty: 37
Wysłany: Śro 11 Paź, 2006   

Ich bracia z północy byli dośc niecywilizowani, zyli na poziomie wspólnot plemiennych natomiast mieszkańcy jukatanu zorganizowani byli w silne organizmy państwowe, Tenoochtitlant był wiekszy niż największe miasta ówczesnej europy, więc nie jestem pewnien czy tak łatwo by zostali pokonani gdyby nie echa walk religijnych z 6 wieku, w które fuksem wpisali się ludzie Korteza.
A co nazywania ich indianami, to przykro mi że cię to wkurza ale pozowlisz że pozostane przy oficjanej nazwie, bo jakoś nie bardzo wiem jakiego określenia miałbym używac? Ci ludzie nawet nie mieli czerwonej skóry, więc czerwonoskórzy też odpada, a rdzennymi amerykanami tez nie byli, bo swoje państwa budowali na trupach poprzedników.
 
 
Grzegorz
Chor??y



Dołączył: 19 Maj 2006
Posty: 390
Skąd: Legnica
Wysłany: Śro 11 Paź, 2006   

No cos w tym jest były to silne cywilizacje ale więcej perspektyw miały większe niż ich bracia na północy. Co ciekawe w późniejszym okresie więcej zapożyczali od krajów Europy Indianie z północy. Niestety gospodarka jaka prowadziły kraje takie jak Hiszpania były ślepymi uliczkami, nastawili się tylko na złoto i później to tylko przejedli juz ktoś nawet napisał ze spowodowało to także inflacje w Europie. Kraje takie jak Anglia (nota bene protestanckie 'totalnie rożna mentalność od chrześcijan' lepiej sobie poradziły z kolonizacja nowych ziem). Kolonizatorzy przywieźli sobie zony nie mieszali się z tubylcami itp. ich polityka doprowadziła do tego iż USA było na tyle silne aby się uniezależnić. Wracając do Indian to Ci z południa zawdzięczają to iż jakoś lepiej przetrwali tylko dzięki mało systematycznej polityce (dodam polityce eksterminacji) naszych poludniowych europejczyków. Natomiast konsekwencja Anglików i innych krajów protestanckich spowodowała powolne systematyczne wyniszczanie Czerwonoskórych :oops:
_________________
To ja i moj MP40
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Pon 16 Paź, 2006   

Torm napisał/a:
Ich bracia z północy byli dośc niecywilizowani, zyli na poziomie wspólnot plemiennych natomiast mieszkańcy jukatanu zorganizowani byli w silne organizmy państwowe, Tenoochtitlant był wiekszy niż największe miasta ówczesnej europy, więc nie jestem pewnien czy tak łatwo by zostali pokonani gdyby nie echa walk religijnych z 6 wieku, w które fuksem wpisali się ludzie Korteza.
A co nazywania ich indianami, to przykro mi że cię to wkurza ale pozowlisz że pozostane przy oficjanej nazwie, bo jakoś nie bardzo wiem jakiego określenia miałbym używac? Ci ludzie nawet nie mieli czerwonej skóry, więc czerwonoskórzy też odpada, a rdzennymi amerykanami tez nie byli, bo swoje państwa budowali na trupach poprzedników.


I tu zgadzam się z tobą. Choc sam osobiście nie przepadam za południowoamerykańskimi Indianami, to nie stoi na przewszkodzie, żeby umieścic tam jedną z kluczowych bitew w dziejach świata. Taka tylko drobna sugestia: myslisz, że klęska nielicznego oddziału korteza powstrzymałaby hiszpanów?
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Torm
Szeregowy


Dołączył: 30 Wrz 2006
Posty: 37
Wysłany: Pon 16 Paź, 2006   

Myślę że przedwszystkim pozwoliła by Aztekom oswoić się w nowym zagrożeniem , uwierzyć w siebie i na podstawie analizy zdobycznego uzbrojenia i przesłuchując jeńców, nauczyć się z nimi walczyć.
Zauważ że Kortez był buntownikiem, Hiszpanie nie planowali inwazji na kontynent, szczególnie po zagładzie swojej pierwszej koloni, dopiero łatwość z jaką Kortez pokonał Azteków i ogromne skarby jakie zdobył stały się prawdziwym wyzwalaczem ekspansji europejskiej.
A zauważ że w armi atakującej Mexico, 150 000 żołnierzy stanowili indianie, europejczyków było 2000.
Oddziały Europejskie nigdy nie były szczególnie liczniejsze a Aztekowie mieli pod bronią ponad 500 tys. ludzi, w służbie czynnej, przy zmilitaryzowaniu ich państwa molgi wystawić kilkakrotnie liczniejszą armię.
Jedynie niepweność co do tego czy ich wrogowie nie są przypadkiem Bogami paraliżowała ich poczynania. A później, gdy okazało się że jednak nie są, padli ofiarą buntu pokonanych wcześniej narodów swojego imperium i to oni a nie Hiszpanie tak naprawdę ich pokonali.
Nie doszło by do tego gdyby pierwsi najeźdźcy zginęli na wybrzeżu.

ps. Nie jest to może akcentowane we właściwy sposób ale prawda jest taka że na terenie jukatanu w okresie 6-7 wieku naszej ery toczyuła się wojna religijna pomiędzy wyznawcami Boga dobra Pierzastego węża a wyznawcami Boga zła, Tlaloka.
I w przeciwieństwie do Europy, wygrali wyznawcy zła. Kapłani dobra zostali zabici a niektórym udało się uciec, na całym Ich świecie zatriumfowało zło, to tak jakby w europie zwyciężyła religia oparta na satanizmie.
Państwo Azteków było oligarchią militarną o silnych wpływach religijnych, właściwie to było państwo wyznaniowe.
Kapłani mieli pozycję silniejszą niż w Mezopotamii, królowie toczyli wojny po to żeby kapłani mieli kogo składać w ofierze. To właśnie były wojny kwiatów, Aztekowie specjalnie nie niszczyli swoich wrogów, Tlasxlan, żeby móc toczyć z nimi wojny w których brali jeńców przeznaczonych na ołtarze.
Szczytem wartości wojownika była ilość jeńców których porwał a nie zabitych przeciwników, bo to podobało się ich bogowi.
I przybycie hiszpanów, jasnowłosych i brodatych indianie potraktowali jak powrót bogów dobra, przybyłych żeby się zemścić za krzywdy, to dlagtego na początku nikt z nimi nie walczył.
Szczególnie że religia chrześcijańska bardzo przypominała poglądy głoszone przez pokonanych wcześniej kapłanów Quetzaqoatla.
Własciwie to chyba dobrze że Teonochtitlant został zdobyty :)
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Wto 17 Kwi, 2007   

Torm napisał/a:
Myślę że przedwszystkim pozwoliła by Aztekom oswoić się w nowym zagrożeniem , uwierzyć w siebie i na podstawie analizy zdobycznego uzbrojenia i przesłuchując jeńców, nauczyć się z nimi walczyć.
Zauważ że Kortez był buntownikiem, Hiszpanie nie planowali inwazji na kontynent, szczególnie po zagładzie swojej pierwszej koloni, dopiero łatwość z jaką Kortez pokonał Azteków i ogromne skarby jakie zdobył stały się prawdziwym wyzwalaczem ekspansji europejskiej.
A zauważ że w armi atakującej Mexico, 150 000 żołnierzy stanowili indianie, europejczyków było 2000.
Oddziały Europejskie nigdy nie były szczególnie liczniejsze a Aztekowie mieli pod bronią ponad 500 tys. ludzi, w służbie czynnej, przy zmilitaryzowaniu ich państwa molgi wystawić kilkakrotnie liczniejszą armię.
Jedynie niepweność co do tego czy ich wrogowie nie są przypadkiem Bogami paraliżowała ich poczynania. A później, gdy okazało się że jednak nie są, padli ofiarą buntu pokonanych wcześniej narodów swojego imperium i to oni a nie Hiszpanie tak naprawdę ich pokonali.
Nie doszło by do tego gdyby pierwsi najeźdźcy zginęli na wybrzeżu.

ps. Nie jest to może akcentowane we właściwy sposób ale prawda jest taka że na terenie jukatanu w okresie 6-7 wieku naszej ery toczyuła się wojna religijna pomiędzy wyznawcami Boga dobra Pierzastego węża a wyznawcami Boga zła, Tlaloka.
I w przeciwieństwie do Europy, wygrali wyznawcy zła. Kapłani dobra zostali zabici a niektórym udało się uciec, na całym Ich świecie zatriumfowało zło, to tak jakby w europie zwyciężyła religia oparta na satanizmie.
Państwo Azteków było oligarchią militarną o silnych wpływach religijnych, właściwie to było państwo wyznaniowe.
Kapłani mieli pozycję silniejszą niż w Mezopotamii, królowie toczyli wojny po to żeby kapłani mieli kogo składać w ofierze. To właśnie były wojny kwiatów, Aztekowie specjalnie nie niszczyli swoich wrogów, Tlasxlan, żeby móc toczyć z nimi wojny w których brali jeńców przeznaczonych na ołtarze.
Szczytem wartości wojownika była ilość jeńców których porwał a nie zabitych przeciwników, bo to podobało się ich bogowi.
I przybycie hiszpanów, jasnowłosych i brodatych indianie potraktowali jak powrót bogów dobra, przybyłych żeby się zemścić za krzywdy, to dlagtego na początku nikt z nimi nie walczył.
Szczególnie że religia chrześcijańska bardzo przypominała poglądy głoszone przez pokonanych wcześniej kapłanów Quetzaqoatla.
Własciwie to chyba dobrze że Teonochtitlant został zdobyty :)


Fajne, ciekawe. A swoją drogąnie sądzę, żeby Aztekowie przesłuchiwali jenców, czy coś w tym rodzaju. Państwa teokratyczne często są równie przewidywalne co huragan. Poza tym pewnie świętowaliby, cieszyli się a po kilku latach wytrzeszczaliby oczy na widok floty zbliżającej się do ich brzegów (hiszpanskiej, portugalskiej czy jaka by nie była). Politologia europejska i filozofia prowadzenia wojen rózni się od tych w wielu innych częściach świata. Zauważ, że sukces konkwistadorów wynikał z tego, że bardzo szybko połapali się, jak w państwie Azteków to wszystko działa. Obok zwycięstwa milatarnego było to w ogromnej mierze zwycięstwo polityczne. A wracając do filozofii prowadzenia wojen obok wielu innych elementów kulturowych Rzymianie pozostawili Europie pragmatyzm, który kazał wykorzystywac na wojnie wszystko, co przyczyniało się do zwycięstwa, w czasie, gdy w Japonii nigdy nie uzywano tarcz, bo samuraj za tarczą się nie chowa. 8)
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Śro 18 Kwi, 2007   

Car napisał/a:
Gladky napisał/a:

Pearl Harbour - wtedy amerykanie się na prawde wkurzyli i było juz po japonii


Nie wiem czy ktoś czytał ale Amerykanie od dawna planowali sie włączyć do wojny ale potrzebowali pretekstu. Oczywiscie amerykanie wiedzieli o planowanym ataku na Pearl Harbour ale nic nie zrobili żeby go zatrzymać.


To jest opinia skrajna w typie "Roosevelt wiedział, ale poświęcił amerykańskich chłopców, żeby zrealizować swoje imperialistyczne ce;e". Nie ma dowodów na to, że Amerykanie znali dokładną datę i plan ataku na Pearl Harbour. Owszem, z raportów wywiadu wiedzieli, że Japończycy coś szykują, ale nie, że to będzie konkretnie PH. Prędzej spodziewali się uderzenia na Filipiny.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.04 sekundy. Zapytań do SQL: 8